Jerzy Owsiak zapowiedział, że odchodzi ze stanowiska szefa WOŚP. Wśród osób komentujących politykę dominują dwie interpretacje tej zapowiedzi. Oczywiście najczęściej zależą one od okopu, w którym dany oceniający siedzi. Tak więc admiratorzy Owsiaka przestawiają mniej więcej takie wytłumaczenie: “Coś w nim pękło, doprowadziła do tego masa parszywego hejtu”. Jurasowi przeciwnicy widzą to inaczej: “To egocentryk. Zaraz zmieni zdanie, a w całej sprawie chodzi tylko o to, by liczni go o ten powrót prosili”. Nie chcę wchodzić w osobiste motywacje i psychologizowanie, bo to nie jest tu istotne. Wiem natomiast jedno. Gdyby Owsiak dogadał się z PO i dostał w Warszawie od tej partii “jedynkę” do europarlamentu to PiS miałby w tych wyborach duży kłopot. Oczywiście Owsiak nie musiałby wstępować do PO. Takie wstąpienie byłoby nawet niekorzystne dla wspomnianego projektu. I Juras zamiótłby te wybory – co, jak sądzę, jest jasne również dla jego wrogów. Dostałby w Warszawie z pół miliona głosów i dał potężnego kopa anty-PiS-owskiej opozycji. Celebryci, anty-PiS-owskie media rozpędziłby taką kampanię, jakiej jeszcze nie widziano nad Wisłą. Naturalnie taki projekt musiałby być robiony zręcznie. Owsiak nie mógłby wejść w buty polityka. To raczej powinna być strategia “na Bono” – sprawy społeczne, dobroczynność, pojedynkowanie się z prawicowym populizmem, a nie branie udziału w partyjnych nasiadówkach z Kierwińskim, czy Halickim. Gdyby to zażarło to co dalej? Rok później są wybory prezydenckie. Śmiejecie się? Ja też lekko się uśmiecham, ale myślę, że Juras na luzaku rozjechałby Dudę. Ale to już jest większa rozgrywka i nie sądzę, żeby Schetyna, czy Tusk zostawiali takie stanowiska dla ludzi spoza własnej grupy. Ale Juras jako taran do rozbicia PiS-owskiego muru? To się klei.
The Journey Begins
Thanks for joining me!
Good company in a journey makes the way seem shorter. — Izaak Walton
