Jacek Kurski, człowiek wart 2,6 miliarda złotych rocznie

Jacek Kurski ma prawo być dumny. Cena za jego głowę wynosi aż 2,6 mld złotych rocznie. Płatnicy? Banki i my, tych banków klienci. 

Ciekawa myśl zakopana jest wewnątrz dużego tekstu Eugeniusza Twaroga w dzisiejszym „Pulsie Biznesu”. Myśl taka, że między PiS-em i prezydentem Andrzejem Dudą zawarty jest cichy deal: Większość sejmowa przeprowadza prezydencką ustawę frankową, w zamian za co Duda podpisuje ustawę abonamentową. I, co dodam od siebie, przestaje naciskać na zepchnięcie Jacka Kurskiego z fotela szefa telewizji. 

Sprawy wyglądają następująco. 

Można zaryzykować tezę, że ustawa frankowa ma jednego zwolennika – jest nim Andrzej Duda. Wszyscy inni są z niej niezadowoleni – frankowicze, banki. Ludzie powszechnie uważają ją za niesprawiedliwą i PiS na tym jeszcze traci. Dowodzą tego ostatnie badania przeprowadzone na zlecenie Instytutu Jagiellońskiego. (https://businessinsider.com.pl/finanse/pomoc-dla-frankowiczow-nowy-raport-kantar-i-instytutu-jagiellonskiego/sxvj3z3

Dlaczego PiS w to idzie?  Kwestia politycznego targu z Andrzejem Dudą, który kampanii 2015 roku składał nierozważne obietnice pod adresem frankowiczów i jest o te obietnice wciąż zaczepiany. Na czym ten targ ma polegać? 

Z Pałacu w ostatnich tygodniach docierały sygnały, że Andrzej Duda nie podpisze ustawy abonamentowej (kolejnej kroplówki dla TVP), o ile Jacek Kurski nadal będzie prezesem telewizji.  

No i tak się ciekawie złożyło, że ustawy frankowa i abonamentowa uchwalane będą na jednym posiedzeniu, które zaczyna się w środę. Co interesujące, posiedzenie komisji finansów publicznych przesunięto z czwartku na środę, by nie było żadnych niespodzianek i sprawę franków udało się zamknąć na jednym posiedzeniu. 

Ciąg technologiczny został już ustalony. Proszę zwrócić uwagę, że marszałek Karczewski na przyszły tydzień zapowiedział posiedzenie Senatu, na którym głosowane będą ustawy z rozpoczynającego się właśnie posiedzenia Sejmu. 

Wszystko wskazuje na to, że Andrzej Duda chce mieć na stole jednocześnie obie ustawy – frankową i abonamentową. I tym samym pewność, że nie zostanie wykiwany przez Jarosława Kaczyńskiego wedle zasady: „Niech pan podpisze abonamentową, a frankową panu zrobimy na biegu”. 

Polityczne interesy, logika, terminy podpowiadają jedno. Deal pod tytułem: zachowana głowa Kurskiego przez Kaczyńskiego za ustawę frankową dla Dudy. 

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że precyzyjnie można wskazać, ile Kurski jest wart. Koszty ustawy frankowej rocznie wyniosą 2,6 mld złotych i zapewne potrwają najmniej 10 lat. Zapłacą banki. Może inaczej. My, w cenie kredytów i usług bankowych. 

Czy CBA przykrywa wizerunkowe kłopoty PiS-u?

CBA zatrzymało wczoraj Jacka Krawca, długoletniego prezesa Orlenu za czasów Platformy. To dobra okazja, żeby przyjrzeć się tezie, czy CBA w zamierzony sposób przykrywa wizerunkowe wpadki, które przytrafiają się obozowi władzy?

Każdy z nas, korzystający z mediów społecznościowych, spotkał się z tezą następującą: Kiedy PiS wpada w wizerunkowe kłopoty, do akcji wkracza CBA i zaczyna się operacja odwracania uwagi od spraw dla PiS-u niewygodnych. 

Czy to jest polityczna legenda, czy rzeczywiście tak jest? 

Twardych dowodów – dokumentów, notatek, poleceń, czyjejś wiarygodnej relacji – nie ma. Gdyby była, to PiS miałoby 5 razy większy problem niż z własną największą wizerunkową wpadką. Bo niepodważalne wskazanie, że politycy „odpalają” działania tajnych służb do przykrycia własnych brudów jest w demokracji aferą największą i miałoby siłę tsunami.

Można natomiast prześledzić, co innego. Korelacje czasowe między największymi wpadkami wizerunkowymi władzy i głośnymi akcjami CBA. Spójrzmy na 11 znanych i wizerunkowo trudnych sytuacji dla władzy – od dziś do listopada 2017, czyli w okres ostatnich 15 miesięcy. 

– Lustracyjne zamieszanie wokół Kazimierza Kujdy, bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego i odwołanie go ze stanowiska szefa NFOŚ

– Sprawa Srebrnej 

– Zarobki w NBP

– Afera KNF

– Taśmy Morawieckiego

– Protesty w sprawie reformy sądownictwa pt. Łańcuch Światła 

– Getback

– Sprawa majątku Morawieckiego

– Nagrody dla rządu Szydło 

– Nowelizacja ustawy o IPN

– Spór prezydenta z Antonim Macierewiczem i dymisja szefa MON

W przypadku 5 z 11 wymienionych sytuacji istnieje korelacja czasowa z głośnymi akcjami CBA, które miały silny oddźwięk, również dzięki nadaniu im mocnego rozgłosu przez media sprzyjające władzy. 

Dla czystości analizy trzeba odnotować, że CBA mocno się zaktywizowało w ostatnich latach. Dla przykładu, w 2017 po akcjach Biura przedstawiono zarzuty trzem tysiącom osób, w 2015 było tych zarzutów niemal dokładnie dwa razy mniej. Można więc powiedzieć, że każdego dnia CBA kogoś zatrzymuje, komuś wchodzi do domu. Tyle, że przy tej analizie mówimy zatrzymaniach głośnych, które miały szansę przykrywać wpadki władzy. Przyjrzyjmy się konkretnym sytuacjom.

1.

12 lutego 2019. Fotel szefa NFOŚ traci Kazimierz Kujda, były szef spółki Srebrna i od lat bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego. To pokłosie faktu, że Kujda był zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa. Wizerunkowo sytuacja jest trudna dla szefa PiS-u. Okazuje się bowiem, że przez lata jednym z jego najbardziej zaufanych ludzi był człowiek uznawany przez SB za swego współpracownika. 

Tego samego dnia, gdy w niesławie odchodzi Kujda, CBA zatrzymuje Jacka Krawca, b. szefa Orlenu za czasów rządów PO, jednego z najważniejszych prezesów epoki Tuska. Zarzuty, jak na skalę biznesu prowadzonego przez Orlen, są nad wyraz skromne.

2.

W piątek 25 stycznia prawnicy austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera składają zawiadomienie w warszawskiej prokuraturze w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego przy okazji negocjacji dotyczących inwestycji spółki Srebrna. Kazimierz Marcinkiewicz, powołując się na źródła w PiS, podał w programie Tłit w WP.PL., że weekend tuż po złożeniu zawiadomienia w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości trwały narady, co zrobić w związku ze zbliżającą się burzą.

W poniedziałek 28 stycznia CBA zatrzymuje byłego rzecznika MON Bartłomieja M. oraz byłego posła PiS Mariusza Antoniego K. w związku z ich działalnością wokół grupy PGZ. Warto zauważyć, że już ponad 9 miesięcy temu tygodnik „Sieci” opisywał szczegóły podejrzanych działań Bartłomieja M. wokół PGZ, dokładnie tych, za które został zatrzymany 28 stycznia. 

29 stycznia „Wyborcza” publikuje pierwszy tekst o taśmach Jarosława Kaczyńskiego.

Tego samego dnia CBA zatrzymuje Pawła Olechnowicza, długoletniego prezesa Lotosu, a także m.in. Tomasza S., byłego asystenta Sławomira Nowaka, byłego polityka PO. Nieprawidłowości dotyczyć mają czasu rządów poprzedniej kolacji. Wniosek aresztowy dotycząca Olechnowicza jednak przepada przed sądem i były prezes Lotosu zostaje na wolności.

W opisywanym tygodniu sprawa Srebrnej żyje mocno. „Wyborcza” publikuje kolejne odcinki, inne niechętne PiS-owi media dokładają własne ustalenia. 

31 stycznia CBA informuje o zatrzymaniu trzech biznesmenów podejrzewanych o przekazywanie korzyści Stefanowi Niesiołowskiemu, w tym w postaci usług seksualnych prostytutek. Jednocześnie przeciekają pikantne szczegóły spółkowania byłego polityka PO z prostytutkami. Trendy zainteresowania z Google z tamtych dni pokazują, że temat Niesiołowskiego zdecydowanie wygrywa z innymi i przykrywa Srebrną. 

3.

13 listopada wybucha afera KNF. „Wyborcza” publikuje stenogram poufnych rozmów bankiera Leszka Czarneckiego z szefem nadzoru finansowego Markiem Chrzanowskim. Sprawa jest głośna przez następne tygodnie. 29 listopada Chrzanowski zostaje aresztowany na dwa miesiące.

6 grudnia CBA zatrzymuje szefów KNF-u z czasów rządów PO-PSL. Zarzuty? Zaniedbania związane ze SKOK Wołomin. Sąd nie zgadza się z wnioskiem, by ich osadzić w areszcie. Sprawa budzi duże poruszenie, szczególnie wątek związany z b. wiceszefem KNF Wojciechem Kwaśniakiem. Został on bowiem w 2014 roku na zlecenie dysponentów SKOK Wołomin pobity pałką teleskopową, co niemal przypłacił życiem. Teza, że cała akcja zrobiona została po to, by obóz władzy mógł stawiać tezę: „Afera w KNF za Chrzanowskiego? Prawdziwe afery w KNF były wcześniej” był mocno eksponowany w dyskusjach publicznych.

4.

12 marca 2018 r. „Newsweek” publikuje artykuł na temat rzekomego ukrywanego majątku przez Mateusza Morawieckiego. Dziennikarze dowodzili, że premier w oświadczeniach majątkowych zataił kilka nieruchomości, a wchodząc do polityki przepisywał część dóbr na żonę. Ponadto małżonka PMM zaciągnęła kredyt o wartości 2 mln franków szwajcarskich w banku BZ WBK, którego prezesem był jej mąż. Kontrowersje wzbudził to, że żona premiera otrzymał kredyt na firmę zaledwie po dwóch tygodniach od założenia działalności gospodarczej. Przy okazji miał to być dowód na kłamstwo premiera wielokrotnie zarzekającego się, że jego banki nie udzielały kredytów w obcych walutach. W kolejnych tygodniach finanse premiera lustrowały kolejne antyrządowe media. 

27 marca CBA podało wiadomość o uzupełnieniu zarzutów dla ministra sportu w rządzie PO-PSL, Andrzeja B. Chodzić miało o zatajenie dochodów – 120 tysięcy złotych w 2016 roku. 

29 marca CBA zatrzymuje Jacka Kapicę, b. wiceministra finansów w rządzie PO-PSL. Sąd uznaje potem, że zatrzymanie było bezzasadne, jednak Kapicy zostają przedstawione zarzuty, że nie dopełnił obowiązków służbowych. 

5.

9 lutego 2018 r. poseł PO Krzysztof Brejza publikuje na Twitterze post z listą nagród finansowych za 2017 r. dla ministrów rządu Beaty Szydło – rządzący politycy otrzymali dodatkowe 2 mln zł. Temat szybko podchwyciły media i przez ponad dwa miesiące PiS musiało tłumaczyć się z podwójnych zarobków. Jednocześnie politycy opozycji rozpoczęli w kraju akcję bilboardową „Konwój wstydu”, przypominającą o premiach. Kulminacją sprawy było wystąpienie w Sejmie premier Beaty Szydło (22.03.2018 r.), która stwierdziła, że nagrody ministrom się należały. Wielu odebrało to jako przejaw arogancji władzy. Afera zmusiła PiS do przygotowania i przyjęcie ustaw zmniejszającej zarobki posłów, senatorów i samorządowców. 

8 marca 2018 CBA podało komunikat o kontroli w Urzędzie Miasta w Inowrocławiu, którego prezydentem jest Ryszard Brejza, ojciec wspomnianego już posła PO. Tego posła, który rozpoczął akcję związaną z nagrodami. 

28 marca CBA poinformowało, że była urzędniczka z Urzędu Miasta Inowrocławia usłyszała w prokuraturze 34 zarzuty. Kobiecie zarzucono, że wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami dokonywała oszustw na szkodę urzędu. 12 kwietnia ub.r. CBA zatrzymało kolejne cztery osoby podejrzane o wyłudzanie pieniądze z UM w Inowrocławiu. 

****

Pięć na jedenaście historii to dużo? Przypadek, czy „przykrywanie”? Niech każdy sobie oceni to we własnym zakresie. Najwięcej wątpliwości budzą chyba dwie sytuacje. Ostatnie wzmożenie aktywności przy okazji sprawy Srebrnej i głośna historia z KNF-em, gdzie akurat zaraz po sprawie Marka Ch., zatrzymano byłych szefów tej instytucji z czasów rządu PO-PSL. 

Głosowanie portfelem

Mamy do czynienia z ciekawym trendem ocierającym się o politykę. Z trendem sprzyjającym anty-PiS-owi, mobilizującym środowisko niechętne władzy i prawicy. 

Chodzi mi o crowdfunding nabierający w ostatnich tygodniach nowego rozpędu. Chciałem zwrócić uwagę na trzy takie zbiórki. Pierwsza to finansowanie filmu Tomasza Sekielskiego o zjawisku pedofilii w Kościele. Zebranie 450 tysięcy złotych poszło bardzo sprawnie. Na tyle sprawnie, że dziennikarz zaczął już zbierać na następną produkcję, tym razem o SKOK-u Wołomin. 

Druga akcja to „Ostatnia puszka Pawła Adamowicza”. Miała być mała symboliczna historia, a wyszła błyskawiczna i największa na europejskim Facebooku zbiórka publiczna – do wirtualnej puszki trafiło blisko 16 mln złotych. 

I akcja trzecia. 6 mln złotych na Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku zebrane po obcięciu dotacji dla tej instytucji przez wicepremiera Piotra Glińskiego. 

Nie stawiam tezy, że crowdfunding jest receptą na wszystko i zawsze się udaje. Przykładem jest tutaj anty-PiS-owskie Oko.press, któremu w tej dziedzinie już tak dobrze nie idzie. Wydaje się, że trzeba dobrze trafić w pik zainteresowania opinii publicznej z jakimś tematem. Tak właśnie było z trzema zbiórkami, o których wspomniałem wyżej. Sekielski rozpędził akcję na zainteresowaniu wokół „Kleru” Smarzowskiego, puszka Adamowicza? Wiadomo, poruszająca zbrodnia, której ofiarą padł prezydent Gdańska. ECS? Tu był cień sprawy Adamowicza i teatralne, obśmiewane zachowania Glińskiego, który wyplątywał się z kabli i opuszczał studio, gdy Robert Mazurek spytał o finansowanie gdańskiego Centrum. 

W tych trzech historiach były sytuacje ogniskujące uwagę publiczności i to zagrało. 

Natura tych akcji nie sprzyja będącym przy władzy, czyli tym razem PiS-owi. Potrzebne są pieniądze na film, pomnik, ważną akcję? Po co zbierać? Bliżej jest do portfela Orlenu, PZU albo innego KGHM-u. Jeśli to ważne, to niech przeleją! Tak działa schemat. 

Przepisy o finansowaniu partii są w Polsce skonstruowane tak, że dopłacać poszczególnym stronnictwom nie wolno, choć akurat w ostatnich dniach niektórzy głośno pytali, skąd Robert Biedroń miał worek pieniędzy na zorganizowanie okazałej konwencji w Warszawie? Na razie to zagadka. 

Nawet, jeśli otwarcie na partie płacić nie można to wskazywane przeze mnie wyżej zbiórki mają społeczne, a nawet polityczne znaczenie. Wiele z politycznych strategii za cel obiera sobie przecież usypianie aktywności elektoratu konkurencji. 

Wspomniane akcje (nie wątpię, że będą następne) wybudzają, mobilizują, zachęcają do bycia aktywnym. I w tym sensie są dla PiS-u trendem niekorzystnym, wartym zauważenia.

Ludzie Zakonu PC. Gdzie są, co robią i co mają.

Zakon PC i układ sił w PiS. 

Politycy, którzy zaczynali karierę na początku lat ‘90 w Porozumieniu Centrum tworzą w PiS nieformalną grupę nazywaną Zakonem PC. Przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. „zakonnicy” zajmowali czołowe pozycje na listach wyborczych, a po wygranej otrzymali teki ministerialne. Celem analizy jest odpowiedź na pytanie, jaką pozycję w PiS zajmują te osoby dzisiaj – na kilka miesięcy przed rozpoczęciem maratonu wyborczego. Czy po wyborach 2015 r. sprostali zadaniu, a ich pozycja polityczna jest silniejsza, czy wręcz przeciwnie – powodowali kryzysy wizerunkowe i w związku z tym zostali politycznie zmarginalizowani? Czy mogą być źródłem kolejnych kryzysów?   

Analiza obejmuje byłych członków PC, którzy dziś są aktywnymi politykami PiS lub wpływowymi osobami w życiu publicznym, związanymi z tą partią. Brano pod uwagę wydarzenia z l. 2015-2019. Oczywiście w tym klasycznym pojęciu „Zakon PC” do politycy, którzy nieprzerwanie trwali przy Jarosławie Kaczyńskim od lat 90. do dziś i w takim ujęciu klasycznym „zakonnikami” nie są Jan Parys, czy Jacek Kurski, którzy na przestrzeni ostatnich lat krążyli między różnymi politycznymi tworami. Jednak i takie osoby, będące starymi wiarusami prezesa Kaczyńskiego z czasów Porozumienia Centrum są poniżej opisane. 

Główne wnioski

  • Poza Joachimem Brudzińskim wszyscy członkowie Zakonu PC byli źródłem problemów wizerunkowych dla PiS.
  • Obecnie pozycja Zakonu PC w PiS nie jest już tak silna, jak w 2015 r., ponieważ w związku z kryzysami wizerunkowymi duża część „zakonników” (m.in. Krzysztof Jurgiel, Jan Szyszko, Adam Lipiński) została odsunięta od centrum władzy przez premiera Mateusza Morawieckiego (PMM).
  • Mimo osłabienia „zakonnicy” nadal są jedną z kluczowych frakcji w partii. Zajmują nie tylko eksponowane stanowiska w rządzie, ale są też wśród mniej znanych posłów, którzy odgrywają czasem ważną rolę wewnątrz partii (np. Leonard Krasulski, Waldemar Andzel).  

1. Politycy odsunięci od centrum władzy

Andrzej Adamczyk, min. Infrastruktury, powołany do rządu po wyborach w 2015 r. Skonfliktowany z PMM. Za jego kadencji resort jest stopniowo okrajany z kompetencji. W końcu 2017 r. budownictwo trafiło do Min. Inwestycji i Rozwoju a nadzór nad programem Mieszkanie+ przejął PMM. Z początkiem 2018 r. Mikołaj Wild został wiceministrem i w związku z CPK przejął częściowy nadzór nad kolejami
i lotnictwem. 

AA wyższe wykształcenie zdobył dopiero jako minister, media spekulowały, że mógł splagiatować swoją pracę magisterską. 

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 187,10 m.kw o wartości 450 tys. zł oraz oszczędności: 174 tys. zł i 440 euro. Posiada 2 działki budowlane i 4 udziały w działkach o łącznej wartości ok. 382 tys. zł. Nie posiada kredytu.

Pozycja polityczna: systematycznie marginalizowany, ale mimo powtarzających się pogłosek o dymisji pozostaje na stanowisku.

Krzysztof Jurgiel, wiceprzewodniczący PiS, b. min. rolnictwa, powołany do rządu po wyborach w 2015 r., miał zostać zdymisjonowany, ale 16.06.2018 r. sam podał się do dymisji. Przyczyną odwołania miał być brak odpowiedniej reakcji na rozprzestrzenianie się afrykańskiego pomoru świń (ASF). Szerokim echem medialnym odbiły się zmiany prezesów w państwowej stadninie koni w Janowie Podlaskim, co doprowadziło przedsiębiorstwo do dużych strat. Mimo usunięcia z urzędu zachował wpływy w regionie.  

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 150 m.kw. o wartości 450 tys. zł, 250 tys. zł oszczędności. Współwłaściciel działki 454 m.kw. o wartości 70 tys. zł. Nie posiada kredytu. 

Pozycja polityczna: zmarginalizowany, ale zachował wpływ w regionie.

Adam Lipiński, poseł, po wyborach w 2015 r. minister w KPRM, we wrześniu 2016 r. przesunięty na stanowisko pełnomocnika ds. równego traktowania oraz społeczeństwa obywatelskiego. Ten ruch kadrowy był de facto degradacją. Urząd ministra stracił w tym czasie również protegowany AL – min. skarbu Dawid Jackiewicz. Żona AL., Halina Wojnarska, zasiada w zarządzie spółki Srebrna, określanej przez media jako zaplecze finansowe PiS.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 156 m.kw. o wartości 600 tys. zł i mieszkanie o pow. 99 m.kw. o wartości 700 tys. zł, 104 tys. zł oszczędności. Kredyt na zakup domu w wysokości 400 tys. zł. 

Pozycja polityczna: marginalizowany, ale nadal bliski człowiek prezesa Jarosława Kaczyńskiego (PJK).

Jan Szyszko, poseł, b. min. środowiska, powołany do rządu po wyborach w 2015 r., zdymisjonowany w styczniu 2018 r. Za jego kadencji miała miejsce wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej, którą Trybunał Sprawiedliwości UE uznał za niezgodną z prawem. Z resortu JSz wyszła kontrowersyjna ustawa liberalizująca przepisy dot. wycinki drzew na posesjach prywatnych. JSz był oskarżany przez media o nepotyzm po tym jak kamery zarejestrowały sytuację, gdy polecał Mariuszowi Błaszczakowi do pracy nieznaną kobietę, określoną jako „córka leśnika”.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 179 m.kw. o wartości 350 tys. zł. Oszczędności: 285 tys. zł oraz 53 tys. euro. Gospodarstwo rolne o pow. 170,2798 ha. JSz nie osiąga dochodu z gospodarstwa rolnego. Nie posiada kredytu.

Pozycja polityczna: zmarginalizowany, ale wpływowy w kręgach Radia Maryja.

Krzysztof Tchórzewski, min. energii, powołany do rządu po wyborach w 2015 r. Skonfliktowany z PMM. Przyczyną nieporozumień jest model energetyki, z czego wynikło m.in. zamieszanie wokół ustawy smogowej, forsowanej przez PMM. TK jest poddany intensywnym działaniom lobby węglowego. Ostatnio wyraźnie stracił kontrolę nad sytuacją wz. z kryzysem dot. cen energii. TK był oskarżany o nepotyzm, jeden z synów był dyrektorem w PZU, inni pracowali w spółkach państwowych. TK stracił polityczną kontrolę nad Orlenem i Lotosem na rzecz PMM.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 131,75 m.kw. o wartości 350 tys. zł oraz działka budowlana z domem w stanie surowym o pow. 1360 m.kw. o wartości 250 tys. zł. Oszczędności wynoszą niemal 71 tys. zł. Posiada papiery wartościowe o łącznej wartości 131 tys. zł. Udziały w Investpolu o wartości 360,5 tys. zł. Nie ma kredytu.

Pozycja polityczna: marginalizowany, wymieniany wśród kandydatów do dymisji.

2. Politycy ze ścisłego centrum władzy

Mariusz Błaszczak, poseł, wiceprzewodniczący PiS, po wyborach 2015 r. mianowany ministrem w MSWiA, odwołany w styczniu 2018 r. i powołany od razu na stanowisko ministra w MON. O MB było głośniej w mediach w związku z fiaskiem projektu zakupu australijskich fregat dla MON. Poza tym krytycznie komentowano jego słowa („parada sodomitów”) z sierpnia 2018 r. na temat poznańskiej Parady Równości.  

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 155,78 m.kw. o wartości 500 tys. zł oraz mieszkanie o pow. 49,23 m.kw. o wartości 150 tys. zł. Jego oszczędności wynoszą 450 tys. zł. Posiada też ½ udziału w domu o pow. 58 m.kw oraz 2 działki (643 m.kw. i 576 m.kw.) w spadku po ojcu o łącznej wartości 250 tys. zł. Błaszczak posiada też polisę ubezpieczeniową o wartości 40 tys. zł. Nie posiada kredytu. 

Pozycja polityczna: bardzo silna, wynikająca z bliskiej współpracy z PJK

Joachim Brudziński, poseł, po wyborach 2015 r. marszałek Sejmu, od stycznia 2018 r. minister w MSWiA. Nie był bohaterem żadnej afery, ani nie przyczynił się do wybuchu żadnego kryzysu.
W sierpniu 2018 r. przekonał PJK, aby zrezygnować z zakupu australijskich fregat – projektu Mariusza Błaszczaka i PAD. To wszystko pokazuje jego bardzo silną pozycję polityczną, której fundamentem jest bliska relacja z PJK, a także dobre relacje z PMM.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 120 m.kw. o wartości 230 tys. zł oraz 214 tys. zł oszczędności. Polisa na życie PZU o wartości 58,8 tys. zł. Nie posiada kredytu. 

Pozycja polityczna: bardzo silna.

Marek Suski, poseł, w lipcu 2016 r. został wiceprzewodniczącym komisji śledczej ds. Amber Gold. Podczas obrad Komisji skompromitował się pytaniem do jednego ze świadków o nazwisko carycy Katarzyny. Po objęciu funkcji premiera przez PMM w grudniu 2017 r., MS został szefem Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów. Na początku 2019 r. wyszło na jaw, że gdy przedstawiciele Komisji Europejskiej badali w Polsce praworządność, MS powiedział im, że polscy sędziowie w ogródkach trzymają zakopane złoto. W 2016 r. media powtarzały jego słowa o tym, że PJK się nie ożenił „bo służył Polsce”. Zasiada w radzie nadzorczej spółki Srebrna.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 100 m.kw. o wartości 350 tys. zł. Oszczędności: 60 tys. zł i 1,2 tys. euro. Nie ma kredytu. 

Pozycja polityczna: człowiek PJK w KPRM, mocna pozycja blisko PJK. 

Marek Kuchciński, poseł, marszałek Sejmu, wybrany na stanowisko po wyborach 2015 r. MK był związany ze wszystkimi kryzysami, związanymi z funkcjonowaniem Sejmu. W grudniu 2016 r. wykluczył z obrad sejmu posła PO Michała Szczerbę, co zapoczątkowało okupację mównicy sejmowej przez posłów opozycji i wywołało dalsze kryzysy (głosowanie w Sali Kolumnowej). MK ograniczył możliwość poruszania się po Sejmie i zakazywał wstępu do Sejmu ekspertom i dziennikarzom.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 130 m.kw. o wartości 850 tys. zł. Oszczędności wynoszą: 15 tys. zł i 200 euro. Działka budowlana o pow. 0.09 ha o wartości 160 tys. zł oraz 2 działki rolne o łącznej powierzchni 5,8 ha o wartości w sumie 112 tys. zł. Nie posiada kredytu.

Pozycja polityczna: wciąż pozostaje na stanowisku mimo szerokiej krytyki.

Jarosław Zieliński, poseł, wicemin. MSWiA, powołany na stanowisko po wyborach w 2015 r.
W 2018 r. w mediach pojawiło się wiele artykułów na temat wykorzystywania przez JZ podlaskich służb mundurowych do celów półprywatnych (np. przygotowywanie confetti na przyjazd JZ). Na JZ, który nadzoruje policję, spada polityczna odpowiedzialność za niezadowolenie i protesty policjantów (tzw. „psia grypa”). 

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 250 m.kw. o wartości 250 tys. zł, mieszkanie o pow. 41,7 m.kw. o wartości 130 tys. zł. Gospodarstwo rolne o pow. 5,01 ha o wartości 100 tys. zł., działka o pow. 3080 m.kw. o wartości 110 tys. zł. Nie ma kredytu.

Pozycja polityczna: wciąż pozostaje na stanowisku mimo szerokiej krytyki.

3. Ważni posłowie z drugiego szeregu

Waldemar Andzel, poseł,członek prezydium klubu, od wyborów w 2015 r. zastępca przewodniczącego Komisji Obrony Narodowej, od stycznia 2018 r. członek komisji ds. służb specjalnych. Po przejściu Marka Suskiego do KPRM, WA przejął jego obowiązki – został członkiem komisji ds. służb specjalnych, reprezentuje klub PiS na konwentach seniorów, współpracuje z szefem klubu Ryszardem Terleckim.
W marcu 2018 r. media informowały, że WA nieoficjalnie odpowiada za dyscyplinę wśród posłów. Na jednym ze zdjęć w Sejmie siedzi w drugim rzędzie tuż za PJK, Mariuszem Błaszczakiem i Ryszardem Terleckim.

Oświadczenie majątkowe: mieszkanie o pow. 85,30 m.kw. o wartości 367 tys. zł oraz oszczędności: 602 tys. zł. Udziały w funduszu inwestycyjnym o wartości 21,8 tys. zł. Nie ma kredytu.

Pozycja polityczna: pozycja nieeksponowana, ale silna, cieszy się dużym zaufaniem władz partii. 

Marek Ast, poseł, od wyborów w 2015 r. przewodniczący sejmowej komisji ustawodawczej
i wiceprzewodniczący komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach, członek prezydium klubu, PJK wspomina go w swojej książce, kiedy mówi o ludziach, którzy wspierali go w tworzeniu PC. MA w lipcu 2018 r. prezentował w Sejmie 5 nowelę ustawy o SN. W listopadzie 2017 r. podczas prac nad projektami ustawy o KRS oglądał mecz piłki nożnej na tablecie. W grudniu 2015 r. podczas debaty w Trybunale Konstytucyjnym nt. nowelizacji TK ośmieszony przez sędziego Piotra Tuleję.

Oświadczenie majątkowe: wspólnie z żoną posiadają dom o pow. 170 m.kw. o wartości 300 tys. zł oraz działkę o pow. 700 m.kw. wartą 40 tys. zł. Wykazuje 45 tys. oszczędności. Poseł ma dwie pożyczki: hipoteczną (4,5 tys. zł) i sejmową (28 tys. zł).

Pozycja polityczna: eksponowany medialnie wz. z reformami sądowymi, ale nie musi to oznaczać silnej pozycji politycznej.

Witold Czarnecki, poseł, członek prezydium klubu, prezes zarządu okręgowego PiS w Wielkopolsce. W 2017 r. uważany był za lidera całego wielkopolskiego PiS, osobę o najmocniejszej pozycji politycznej w partii spośród ludzi z regionu. 

Oświadczenie majątkowe: mieszkanie o pow. 67,7 m.kw i wartości 230 tys. zł oraz lokal mieszkalny
o pow. 26,92 m.kw. i wartości 80 tys. zł. Wykazuje też 225 tys. zł oszczędności. Nie ma kredytu.

Pozycja polityczna: pozycja nieeksponowana, co nie znaczy, że nie cieszy się zaufaniem władz partii. 

Tadeusz Dziuba, poseł, od wyborów w 2015 r. zastępca przewodniczącego w komisjach zdrowia oraz ds. kontroli państwowej, prezes zarządu okręgowego PiS w Wielkopolsce. W maju 2018 poręczył za lidera kibiców Lecha Poznań, zatrzymanego po zadymie stadionowej. W ramach kontroli poselskiej
w czerwcu 2018 r. wkroczył do urzędu miasta Poznań i zażądał dokumentów m.in. w sprawie nagród dla urzędników.

Oświadczenie majątkowe:  mieszkanie o pow. 70 m.kw. i wartości 300 tys. zł oraz nieruchomość niezabudowana o pow. 1150 m.kw. o wartości 30 tys. zł. Oszczędności w kwocie 66,5 tys. zł i papiery wartościowe o wartości 267,2 tys. zł. Posiada 4 samochody i nie ma kredytu.

Pozycja polityczna: pozycja nieeksponowana, raczej marginalna.

Leonard Krasulski, poseł, członek prezydium klubu, jeden z założycieli PC, po wyborach w 2015 r. został zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju. Na początku 2017 r. w mediach pojawiły się informacje, że LK służył w LWP w jednostce, która brała udział w pacyfikacji Wybrzeża
w 1970 r. LK twierdził, że nie uczestniczył w tych działaniach, ale eksperci nie dawali temu wiary. LK był oskarżany też o kłamstwo ws. swojego wykształcenia. Zarzucano mu nepotyzm (zatrudnienie syna
w państwowej spółce). W mediach pojawiły się informacje, że LK odpowiada za dyscyplinę w PiS. 

Oświadczenie majątkowe: mieszkanie o pow. 78 m.kw. o wartości 200 tys. zł oraz działka rekreacyjno-budowlana z domkiem „holenderskim” o pow. 800 m.kw. o wartości 100 tys. zł. Posiada kredyt budowlany na kwotę 60 tys. zł i pożyczkę sejmową w wysokości 25 tys. zł. 

Pozycja polityczna: pozycja nieeksponowana, ale mimo poważnych zarzutów – stabilna.

Jan Żaryn, senator, jeden z autorów koncepcji polityki historycznej PiS. W lutym 2018 r. wśród kontrowersji powołany do Rady Muzeum II Wojny Światowej. Pod koniec 2018 r. JŻ oskarżył na TT wiceministra infrastruktury Marka Chodkiewicza o spowalnianie procedowania ustawy mającej być pomocą dla podwykonawców na budowach dróg. Chodkiewicz zaprzeczał
i groził skierowaniem sprawy przeciw JŻ do sądu. Żaryn pokornie opublikował oświadczenie Chodkiewicza. JŻ nie był członkiem PC, ale w 1993 r. z ramienia PC bezskutecznie ubiegał się o mandat posła, kandydaturę Żaryna rekomendował Wojciech Ziembiński, współtwórca PC.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 109 m.kw. i wartości 800 tys. zł oraz 2 działki bez prawa zabudowy o pow. 1,3 i 4 ha, 3 samochody. 11 źródeł dochodu, oprócz tych związanych z polityką ma wynagrodzenia m.in. z IPN, NBP, kancelarii Sejmu, „Tygodnika Niedziela”, Grupy medialnej Fratria. Senator wykazuje też oszczędności: 129 tys. zł i 500 dolarów USD. Ma dwa kredyty: 80 tys. zł (do spłaty 15 tys. zł) i 25 tys. zł (do spłaty 17 tys. zł).

Pozycja polityczna: relacje z PJK, oparte na wspólnej wizji polityki historycznej. 

4. Wpływowe osoby niebędące posłami

Andrzej Diakonow, b. członek PZPR, w przeszłości poseł PiS. W czerwcu 2015 r. wszedł do rady politycznej Ruchu Narodowego. W 2016 r. został dyrektorem Departamentu Audytu Wewnętrznego
w Narodowym Banku Polskim, a w 2017 r. zastępcą szefa KNF – pełni tę funkcję do tej pory, jego nazwisko nie pojawiało się w kontekście afery NBP.

Pozycja polityczna: stanowisko zawdzięcza relacji z Adamem Glapińskim.

Adam Glapiński, prezes NBP od 2016 r. Z jego rekomendacji szefem KNF został Marek Chrzanowski, zatrzymany przez policję w grudniu 2018 r., oskarżony o złożenie propozycji korupcyjnej Leszkowi Czarneckiemu, szefowi Getin Banku. W styczniu 2019 r. jednym z najgłośniejszych tematów medialnych były bardzo wysokie zarobki i rozwój karier najbliższych współpracownic AG w NBP.

Pozycja polityka: krytykowany przez polityków PiS, ale jest nieusuwalny ze stanowiska.

Prof. Grzegorz Górski, w. l. 2011-2014 członek Trybunału Stanu. W 2018 r. w trakcie kryzysu wokół Sądu Najwyższego zgłosił swoją kandydaturę na stanowisko sędziego Izby Kontroli Nadzwyczajnej
i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Krajowa Rada Sądownictwa jednak w sierpniu 2018 r. odrzuciła jego kandydaturę.

Pozycja polityczna: naukowiec, ekspert, był członkiem PiS.

Wojciech Jasiński, b. prezes Orlenu, powołany na stanowisko bez konkursu po wyborach w 2015 r. (zrzekł się mandatu posła), w czerwcu 2017 r. wybrany ponownie bez konkursu na 3-letnią kadencję, odwołany w lutym 2018 r. Jasiński był przeciwny inwestycji Orlenu w budowę elektrowni atomowej, poza tym zatrudniał w Orlenie byłych urzędników resortu skarbu (którym kierował w rządzie PJK), wiceprezesem spółki był Mirosław Kochalski, którego nazwisko pojawiało się w kontekście warszawskiej reprywatyzacji (w l. 2005-2006 był p.o. prezydenta). Jasiński od 2015 r. jako emeryt otrzymuje z ZUS ok. 6,5 tys. zł emerytury, natomiast w okresie prezesury w Orlenie mógł zarobić nawet 5 mln zł. Od maja 2018 r. doradca zarządu w Enerdze. 

Pozycja polityczna: nadal bliski człowiek PJK.

Jacek Kurski, od stycznia 2016 r. prezes TVP. Telewizja Publiczna pod rządami JK jest permanentnie atakowana zarówno przez opozycję, jak i polityków i publicystów prawicy, za brak obiektywizmu
i toporne sprzyjanie PiS. Poza tym JK był atakowany za przyznanie wysokich premii swojej partnerce Joannie Klimek, wykorzystywanie służbowej limuzyny do celów prywatnych. Od października 2016 r. pojawiają się informacje, że JK wygrał konkurs na prezesa TVP z naruszeniem przepisów (za późno się zgłosił).

Pozycja polityka: mimo ciągłych ataków i powtarzających się pogłosek o dymisji JK utrzymuje się na stanowisku.

Janusz Niedziela, w grudniu 2016 r. powołany na stanowisko prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, odwołany w lipcu 2018 r. Za dymisją JN stał wiceminister Infrastruktury Mikołaj Wild, który zarzucał JN zaniedbania i merytorycznie błędne decyzje. Natomiast do mediów trafiły informacje o konflikcie JN ze związkami zawodowymi, zwalnianiu ekspertów, zatrudnieniu urzędniczki, której prokuratura postawiła zarzuty w aferze Amber Gold, zatrudnieniu Elżbiety Jakubiak, byłej minister sportu w rządzie PJK, która od dawna w partii jest na cenzurowanym.

Pozycja polityczna: mimo relacji z PJK został odwołany ze stanowiska.

Jan Parys, w listopadzie 2015 r. powołany na stanowisko szefa gabinetu politycznego MSZ, odwołany w styczniu 2018 r. wraz z odejściem z resortu Witolda Waszczykowskiego i przyjściem Jacka Czaputowicza, do kwietnia 2018 r. pracował w Akademii Dyplomatycznej MSZ. Uważano go za wysłannika PJK w MSZ. JP jest znany jako zwolennik lustracji, dekomunizacji i desowietyzacji. JP był autorem jednej z notatek służbowych, opisujących kryzys w relacjach z USA, ujawnionych przez Onet w marcu 2018 r., w trakcie kryzysu dot. ustawy o IPN. W kwietniu 2018 r. media ujawniły koszty zagranicznych delegacji ministerialnych doradców – okazało się, że najdroższą podróż odbył JP.

Pozycja polityczna: obecnie marginalizowany.  

Prof. Wojciech Polak, od lutego 2016 r. w składzie Narodowej Rady Rozwoju przy PAD, od czerwca 2016 r. członek kolegium IPN, rekomendowany przez PiS, związany z toruńską uczelnią o. Rydzyka.
W czerwcu 2016 r. podczas konkursu na członka kolegium IPN mówił w Senacie, że zbrodnia
w Jedwabnem „jest dziełem Niemców, którzy dla Polaków przewidzieli rolę po prostu spędzonych, biernych widzów”. Uważa, że osadzona w więzieniu w 2017 r. działaczka narodowa Barbara Poleszuk (została prawomocnie skazana za czynną napaść na policjanta) jest więźniem politycznym, a na jej wyrok skazujący mogły wpłynąć lokalne układy i praktyki szykanowania osób o poglądach narodowych.

Pozycja polityczna: naukowiec, ekspert, był członkiem PiS.

5. Posłowie szerzej nieznani

Barbara Bubula, posłanka, od wyborów w 2015 r. zastępca przewodniczącego w Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Radykalna zwolenniczka polonizacji mediów, zarówno
w zakresie własności, jak i nadawanych treści.

Oświadczenie majątkowe: mieszkanie o pow. 36,75 m.kw. i wartości 260 tys. zł oraz dom o pow. 70 m.kw. i wartości 170 tys. zł. Gospodarstwo rolne o pow. 1,99 ha o wartości 75 tys. Jej oszczędności wynoszą 157 tys. zł. Z tytułu zasiadania w radzie programowej TVP zarobiła 5 tys. zł. Nie ma kredytu. 

Pozycja polityczna: członek obozu „radiomaryjnego” w PiS.

Waldemar Bonkowski, senator, w lutym 2018, po serii antysemickich wpisów w mediach społecznościowych, został zawieszony przez PJK w prawach członka PiS i został senatorem niezrzeszonym.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 200 m.kw. i wartości 400 tys. zł oraz dwa gospodarstwa rolne
o pow. 35 ha (własność)i 310 ha (współwłasność z żoną) o wartości odpowiednio: 1,5 mln i 6 mln zł.
Z tego tytułu zarobił 300 tys. zł, w tym z dopłat z UE. Ma też działkę o pow. 0,639 ha
o wartości 880 tys. zł. Jego oszczędności wynoszą 300 tys. zł. Senator ma dwa kredyty: na zakup ziemi 285,5 tys. zł i 145,6 tys. na zakup maszyn.

Pozycja polityczna: marginalna.

Szymon Giżyński, poseł, od lipca 2018 r. sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa. W kwietniu
2016 r. krytykowany za drwiny podczas prezentacji raportu o przestępstwach popełnianych na tle nienawiści rasowej. Znany z dziwacznych wypowiedzi, np. „Wysoki Sejmie, podszywając się pod sławę i rozwój wcześniejszych topowych zespołów, na niemieckim rynku muzycznym pojawiły się dwie nowe, entuzjastycznie przyjęte w Niemczech kapele – Budka Suflera i Boney M” (wrzesień 2017 r.), co było nawiązaniem do posłów Borysa Budki i Michała Boniego, których PiS nazywa proniemieckimi.

Oświadczenie majątkowe: dom o pow. 120 m.kw. i wartości 400 tys. zł oraz 150 tys. zł oszczędności. Papiery wartościowe o wartości 45 tys. zł oraz udziały w spółce handlowej w kwocie 7,8 tys. zł. Nie ma kredytu.

Pozycja polityczna: marginalna.

Czesław Sobierajski, poseł, od marca 2018 r. zastępca przewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. We wrześniu 2016 r. twierdził, że gminy wokół Opola protestują przeciw włączeniu ich do miasta, ponieważ rządzi w nich mniejszość niemiecka.

Oświadczenie majątkowe: mieszkanie o pow. 133 m.kw. i wartości 300 tys. zł oraz 28 tys. zł oszczędności. Jego księgozbiór jest wyceniany na 70 tys. zł. Ma kredyt mieszkaniowy o wartości niemal 51 tys. zł oraz pożyczkę w kwocie niemal 21 tys. zł. 

Pozycja polityczna: marginalna.

Beata Mateusiak-Pielucha, posłanka, w listopadzie 2016 r. media komentowały jej felieton z serwisu wPolityce.pl, w którym domagała się, żeby deportować polskich ateistów, prawosławnych czy muzułmanów, jeśli nie respektują polskich tradycji.

Oświadczenie majątkowe: wspólnie z dziećmi posiada (w udziale 1/4) dom o pow. 168 i wartości 250 tys. zł, grunty leśne o pow. 5,4358 ha i wartości 3,6 tys. zł oraz działkę budowlaną o pow. 0,3815 ha
i wartości 70 tys. zł. Nie ma kredytów.

Pozycja polityczna: marginalna.

Anna Paluch, posłanka, w marcu 2015 r. podczas prezydenckiej kampanii wyborczej zorganizowała grupę, która zakłócała spotkanie wyborcze Bronisława Komorowskiego w Nowym Targu.

Oświadczenie majątkowe: trzy działki o pow. 1 ha, 0, 0847 ha, 0,0735 ha o wartości odpowiednio: 50 tys., 100 tys., 60 tys. zł. Ubezpieczenie emerytalne na kwotę 24 tys. zł. Kredyt hipoteczny o wartości 76 tys. zł, do spłaty pozostało 47 tys. zł.

Pozycja polityczna: marginalna.

Dariusz Piontkowski, poseł, nikła aktywność w obecnej kadencji.

Oświadczenie majątkowe: mieszkanie o pow. 48 m.kw. i wartości 170 tys. zł oraz działka rekreacyjna
o pow. 1117 m.kw. o wartości 16,5 tys. zł. Wykazuje 200 tys. zł oszczędności. Posiada też udział 3/16 w dwóch mieszkaniach (pow. 45,86 m.kw i 48,80 m.kw.) w ramach spadku po ojcu. Nie ma kredytu.

Pozycja polityczna: marginalna.

Kosma Złotowski, europoseł. W listopadzie 2018 r. skierował do KE pytania w sprawie wyboru na sędziego Trybunału Konstytucyjnego w Niemczech czynnego polityka. W kwietniu 2018 r. ukarany przez PE zakazem udziału w misjach obserwacyjnych, ponieważ mimo wytycznych PE razem z Ryszardem Czarneckim udali się na misję obserwacyjną podczas wyborów w Azerbejdżanie.

Oświadczenie majątkowe: wspólnie z córką (udział ½ ) posiadają dom o pow. 400 m.kw. i wartości
1 mln zł. Jego oszczędności wynoszą: 7 tys. zł i 23,5 tys. euro. Dwie pożyczki w SKOK o łącznej wartości 46,6 tys. zł i kredyt w Santander Bank o wartości 56,7 tys. zł.

Pozycja polityczna: niewielka.

O śledztwie w sprawie śmierci Adamowicza


Od śmierci Pawła Adamowicza mijają dwa tygodnie z okładem. Wiem, że wydarzenia gnają i dwie jeszcze niewybudowane wieże prezesa Kaczyńskiego przysłoniły horyzont, ale jednak szanujmy się. I wymagajmy choćby elementarnych informacji od władzy.

Tak, znam te komunikaty na pamięć. Śledztwo jest zawsze wieloaspektowe, żmudne, tajne, wnikliwe i wymagające czasu. Spójrzmy jednak na fakty. 

Wiemy, kto zabił, bo zrobił to w obecności kilkuset świadków i tak, że zaraz potem, w filmowym przekazie zobaczyły to miliony. Nawet się przedstawił z imienia i nazwiska. 

Co do sprawcy nie ma więc wątpliwości. Wątpliwości są, czy w trakcie popełniania zbrodni był poczytalny. Tu wypowiedzą się psychiatrzy i jest jasne, że to musi potrwać. Natomiast nie rozumiem innych rzeczy i letargu, w którym tkwią opozycyjni politycy oraz dziennikarze goniący za kolejnymi historiami. Powinni próbować wymóc na władzy (prokuratura jest jej elementem) informowanie o ustaleniach śledztwa. Choćby podstawowych. Nie, nie uważam, że trzeba mówić wszystko, ale niektóre rzeczy powinno się powiedzieć. 

Podam dwa proste przykłady, bo one akurat mnie zaintrygowały. A jestem przekonany, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, szef MSW Joachim Brudziński oraz Jarosław Kaczyński mają informacje na ten temat od co najmniej 10 dni na biurkach. A nie ma ich opinia publiczna. 

Po pierwsze. Matka Stefana W. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedziała o synu: „Odkąd wyszedł z więzienia, nie był zbyt rozmowny. Często oglądał coś na YouTube”. Przecież policja zabrała sprzęt elektroniczny zaraz po zbrodni. Co oglądał? Jakie strony odwiedzał Stefan W.? Wtajemniczeni i szefowie wtajemniczonych wiedzą, reszta nie. 

I druga sprawa. Fragment tego samego wywiadu dla „Wyborczej”, który przeprowadziła Katarzyna Włodkowska. Matka mówi o wyjściu syna z więzienia w sobotę 8 grudnia: „Spod bramy odebrali go bracia, zabrali na obiad i zakupy do nowego centrum handlowego. Po kilku godzinach nagle powiedział, że z nimi nie wraca, że się odezwie. I poleciał do Warszawy, o czym opowiedział dopiero po powrocie”. 

Kilkunastogodzinną obecność 27-latka w stolicy potwierdził prokurator generalny. Przyszły morderca miał wrócić do Gdańska następnego dnia pociągiem, na gapę. Facet wychodzi po 5,5 roku odsiadki i nagle gna go samolotem do Warszawy? Po co? Chce zrobić komuś krzywdę? A może chce się komuś wyżalić za wyimaginowane krzywdy, których miał doznać? Bracia dają mu lub kupują komórkę? Bo jeśli ją ma to na podstawie BTS-ów z dokładnością do kilkudziesięciu metrów można powiedzieć, gdzie był, gdzie się zatrzymywał i którędy przemieszczał się po Warszawie. Przecież prokuratura (a co za tym idzie władza polityczna) ma te wiadomości. Bo chyba nie wierzymy w to, że Stefan przybył do Warszawy, by zagrać w kasynie, gdzie przepuścił oszczędności? Do samego kasyna miałby przecież bliżej w Gdańsku lub w Sopocie.

Naprawdę dziwię się, że nikt nie naciska i nie apeluje, by raz na tydzień lub dwa odbywały się cywilizowane konferencje prokuratury. Nawet z wyraźnym postawieniem bariery i powiedzeniem: „O tym wątku mówić nie możemy, bo jeszcze nie jest zamknięta”. Na razie skazani jesteśmy na przecieki. Swoją drogą duża ich część była elementem rozgrywek dwóch ważnych ministrów i ich dworów, o to czy za niedopilnowanie sprawy bardziej winni są panowie od pilnowania w więźniach, czy panowie od pilnowania poza więzieniami.

Nie tak powinna wyglądać tu polityka informacyjna.

Zaraz mi to ktoś odparuje, że ja daję przepis na upolitycznienie sprawy. Z góry odpowiem. Uwielbiam ten slogan. Jest podobny do słynnego sloganu wczesnej III RP, że wyroków sądów się nie komentuje. Śmierć znanego polityka zawsze jest polityczna, polityczny jest jego pogrzeb i politycznie oceniane jest śledztwo. 

Dlaczego Wyborcza nie wygrała pierwszej bitwy w wojnie z Kaczyńskim?

Odpowiedzią na tytułowe pytanie są słowa – popędliwość i emocjonalność. Jeśli bijesz się z mocną armią, a taką jest dziś PiS to musisz mieć strategię, dobry pomysł, jak tę kampanię rozegrać. I Wyborcza nie umiała tego zrobić, co nie dziwi, bo na jej pokładzie decydują właśnie emocje. 

Mariusz Gierszewski z Radia Zet w poniedziałek, że austriacki biznesmen ma nawet 50 godzin nagrań z nieoficjalnych spotkań z udziałem Kaczyńskiego. Niech tych godzin będzie nawet o 1/3 mniej. I tak jest dużo. Bardzo dużo. 

Co w takiej sprawie robią profesjonaliści. Mówią panu Austriakowi i jego mecenasom: „Dajcie nam to, odsłuchamy spokojnie, zrobimy stenogram i zobaczymy, co tam jest najmocniejszego. Wrócimy do siebie za trzy tygodnie”. Bo w takich historiach najmocniejsze rzeczy mogą być na marginesie, gdzieś zupełnie obok wątku głównego. Rzucam z rękawa i hasłowo. Na przykład PJK, czując się pewnie, wypala, że Morawicki to jest „zwykły bankster, cwaniak, a wzięty został tylko na pokaz przed zachodnimi partnerami”. Albo, że „Macierewicz to jest facet uwikłany w dziwne relacje ze Wschodem i on oraz jego otoczenie są obserwowani przez kontrwywiad”. I to byłaby rzeczywiście atomówka zapisana, gdzieś na marginesie. 

Oczywiście zapewne akurat takich słów tam nie ma, ale chodzi mi o przykład, jak to bywa z takimi nagraniami i z tym, co może być zapalnikiem. I że wcale nie musi być nim wątek główny. Tak więc przed taką operacją warto jest najpierw sprawdzić, co się ma w arsenale. Tyle, że przesłuchanie kilkudziesięciu godzin nagrań, zrobienie stenogramów i wyłapanie najlepszych wątków to jest potężna robota, której Wyborcza – pchana popędliwością – nie zrobiła.  Przyszedł mecenas, dał godzinę i osiem minut nagrania i Wyborcza rzuciła się na to, jak szczerbaty na suchary. 

Tekst jest fatalnie napisany, zawiły i robiony w pośpiechu. To jest trochę tak, jakby obóz antyPiS-u miał najnowocześniejszą broń w skrzynkach, a wysłał Czuchnowskiego i Szpalę z dwoma obrzynami na śrut, by narobili hałasu pod zamkiem dyktatora. 

Do tego to wszystko zostało ubrane w wielkie słowa, Giertych mówiący o sile rażenia 11 w skali do 10, Lis wieszczący koniec PiS. I jeszcze Jarosław Kurski, u którego wszystko jest tak egzaltowane, poruszone i wzniosłe, jak spotkania gimnazjalistek czytających po raz pierwszy w życiu przy rumianku erotyki Leśmiana. Tak się nie działa. 

Oczywiście Wyborcza wcale tej wojny jeszcze nie przegrała, ale utraciła coś istotnego – impet pierwszego uderzenia. Co zrobiłbym na miejscu Wyborczej? Kazałbym robić follow upy tej historii młodszemu staffowi redakcyjnemu, a trzeźwiejszych i mniej pchanych popędem zagoniłbym do odsłuchania tego, co jest na tych nagraniach i wyłapania, gdzie są bomby. 

Mówiąc brutalnie – na razie spierniczyliście niemożliwe do spierniczenia. Wydaje się, że nie można skopać kilkudziesięciu godzin nagrań nieoficjalnych, tajnych narad Kaczyńskiego. Wy jesteście tego bliscy. Przez emocje i popędliwość.  

Prezes i zięć kuzyna

No więc podobno jest tak, że znów sprawa idzie przez sławnego kuzyna, którym to już tyle było problemów w Orlenie i TVP. Sławny kuzyn ma córkę, a ona męża. I ten mąż miał dla PiS-u pobudować słynny wieżowiec przy Srebrnej. Ale coś te rozmowy nie szły po myśli owego młodego człowieka, skądinąd mieszkającego w Austrii. I ów człowiek zaczął nieformalnego przywódcę naszego kraju nagrywać. I zebrał pokaźną biblioteczkę, bo jest tego najmniej kilkadziesiąt godzin. Tak się składa, że pełnomocnikiem owego pana stał się bardzo duży mecenas (chodzi o wzrost naturalnie), więc droga do redakcji na Czerskiej była odśnieżona. Należy się spodziewać serialu. Wniosek jest jeden z tej opowieści. Trzeba słuchać mądrych ludzi zawczasu, gdy mówili, że kuzyn to bałwan i człowiek, którego należało trzymać na odległość rzutu kamieniem. Tak to wielkie projekty polityczne padają przez kuzyna i kuzyna zięcia.

Prezes idzie do szpitala i obóz władzy ma problem

Obóz władzy staje przed trudnym zadaniem. I to nie za sprawą “dwórek” Glapińskiego, dubeltówek wymierzonych w dziki i mowy nienawiści. PiS ma problem, bo Kaczyński idzie do szpitala.

W pierwszych dniach lutego prezes ma trafić do szpitala, żeby naprawić szwankujące kolano. Poprzednim razem nie udało się tego zrobić, kolano i całego Kaczyńskiego zapaskudzono jakimś zakażeniem. To nie jest blog medyczny, więc zapytają państwo, po co ja o tym piszę?

Piszę o tym dlatego, że wszelkie dłuższe nieobecności Kaczyńskiego mają polityczne znaczenie. On przecież w sprawach najważniejszych decyduje, doprowadza do pionu, pilnuje, żeby ludzie tacy, jak Ziobro i Morawiecki wzajemnie się nie pozabijali. Politycznie oczywiście. Poprzedni pobyt Kaczyńskiego w szpitalu był czasem próby między jego dworzanami. Przypominam sobie, że panowie premier i minister sprawiedliwości sprawdzali, kto silniejszy w spółkach skarbu państwa. Myślę, że tym razem będzie podobnie tylko ostrzej i to na kilku frontach. Pod nieobecność kota myszy będą harcowały, próbując zaciągnąć, jak najwięcej fantów dla siebie. Poza sporem oczywistym, czyli praniem się między zapleczami Ziobry i Morawieckiego widać kilka potencjalnych pól bitwy, gdy Kaczyński będzie kurował się w szpitalu na Szaserów.

Pierwszy to TVP pod wodzą Kurskiego. Już widać, że bardziej “liberalni”, jak Gowin, czy Morawiecki, biegają do Kaczyńskiego, by dał światłemu ludowi miast ofiarę z Kurskiego, a pan prezydent pomrukuje, że nie pozwoli na podłączenie państwowej kroplówki dla TVP, jeśli tą TVP nadal będzie kierował Kura.

Kolejny coraz mocniej rozpalający się konflikt jest jeszcze ciekawszy. Nie wiem, czy państwo zauważyli coraz mocniejszą przepychankę między policją i służbową więzienną, o to kto bardziej odpowiedzialny jest za nieprzypilnowanie gdańskiego nożownika Stefana W. Przypomnę, że policja podlega Joachimowi Brudzińskiemu, więziennictwo Zbigniewowi Ziobrze. Jeśli prześledzić wpisy, niech się nie obrażą, giermków obu polityków, twitterowych stronników to widać, że jedna strona zrzuca na drugą. Powiem więcej. Myślę nawet, że część tekstów, i to w liberalnych portalach, jest elementem tej rozgrywki. Na marginesie to na miejscu Ziobry uważałbym z tym szarpaniem Brudzińskiego, bo Jojo to nie jest niedoświadczony w polityce Morawiecki.

Tak, czy inaczej Kaczyński w szpitalu to wprowadzenie obozu władzy w wibracje. A to zwiastuje ciekawe tygodnie.

Lis do europarlamentu?

Ciekawe rzeczy można usłyszeć sejmowych korytarzach. Jedną z nich jest następująca: Grzegorz Schetyna rozpowiada swoim politycznym rozmówcom, że kandydatem na europosła z listy PO będzie …Tomasz Lis. Gdyby się przekalkuluje na chłodno to sprawa miałaby sens.

Po pierwsze Newsweek coraz gorzej się sprzedaje (październik 17 do października 18 to jest 7,6% w dół), odpłynęły reklamy państwowych spółek, odpływają najlepsi dziennikarze tacy, jak Michał Krzymowski, czy ostatnio Paweł Reszka. Poza tym widać, że oczkiem w głowie Springera jest dzisiaj Onet, a nie papierowy Newsweek, za licencję którego trzeba na dodatek słono płacić.

Po wtóre, gdy się patrzy na publicystykę i pisanie Lisa na Twitterze to jest ono od miesięcy skupione na flekowaniu opozycyjnych wrogów Platformy. Najbardziej po głowie dostają Biedroń, Woś, Sroczyński i inni wszelakiej maści “symetryści”, którzy niewystarczająco kochają pana Grzegorza i Platformę pod jego przywództwem. Więc może ta krążąca po Sejmie wiadomość ma ręce i nogi. Tym bardziej, że od wielu tygodni pan Tomasz ze swoją książką krąży po kraju i promuje samego siebie, bo przecież nie Newsweeka.

Aha. I rzecz jeszcze jedna. Przyjmijmy, że wynik opozycji w jesiennych wyborach do Sejmu jest niesatysfakcjonujący i PiS utrzymuje władzę do spółki z jakąś postkukizową przystawką. Tusk nie zamierza się w tej sytuacji bawić w krajową politykę i pojedynkować z Dudą za ponad rok o prezydenturę, bo ma lepszą propozycję gdzieś na Zachodzie. I kogo PO ma wystawić na prezydenta przeciw Dudzie? Trzaskowskiego? To by nie przeszło, za krótko jest na nowym stanowisku w Warszawie i poza tym Schetyna go nie cierpi. Przecież Kierwińskiego, Grabca albo Kopacz nie wystawią! W życiu tak bywa, że trzeba wykorzystać swój “slot”, okazję i nadarzającą się możliwość. I może pan Tomasz już pracuje nad taką możliwością.

Sienkiewicz. Reaktywacja.


Zauważyłem ciekawe zjawisko. Chodzi o wzmożoną aktywność Bartłomieja Sienkiewicza, byłego ministra spraw wewnętrznych w rządzie Tuska. Ta aktywność nie wydaje mi się przypadkowa. 

Bartłomiej Sienkiewicz bez wątpienia jest człowiekiem inteligentnym – były (?) funkcjonariusz służb, analityk spraw wschodnich i do tego ta nienaganna polszczyzna oraz fular i dymiący papieros. Jest Sienkiewicz, po aferze taśmowej, człowiekiem z przetrąconym politycznie kręgosłupem – wszak to jemu podległe służby nie wyłapały, że miesiącami w jednej z restauracji nagrywane jest pół warszawskiego establishmentu politycznego, w tym (co chyba najbardziej kuriozalne) sam Sienkiewicz. I to jest, umówmy się, pewien problem dla człowieka, który chce uchodzić za fachowca od Wschodu, bezpieczeństwa oraz działań tajnych służb. 

Ale jakoś trzeba z tym żyć. Sienkiewicz był w centrum polskich wydarzeń politycznych od początku III RP. Współzakładał UOP, weryfikował esbeków, ścigał „czerwonych” za moskiewską pożyczkę, kierował (cieszącym się dobrą reputacją) Ośrodkiem Studiów Wschodnich, zajmującym się białym wywiadem. 

Potem dopuścił się swoistej zdrady wobec własnego środowiska, idąc na żołd do Zbigniewa Wróbla, synonimu „kwaśniewszczyny”, który to zasiadł w fotelu prezesa Orlenu. Był to żołd wyjątkowo godny i wieloletni. No ale Sienkiewicz miał większe ambicje niż pisanie analiz kolejnym szefom paliwowego giganta z Płocka. Doradzał więc po cichu Tuskowi, u którego został w końcu szefem MSW. I tu zaczął się jego problem. Bo Sienkiewicz zamknął się w wieży ze kości słoniowej, przestał słuchać, uważał, że sam wie wszystko najlepiej. Jednym słowem: sodówka. Gdy więc padał przy aferze taśmowej nikt specjalnie go nie żałował. Nawet własny obóz. Wedle zasady: Dostał pyszałek po nosie!

Sienkiewicz za wszelką cenę chce jednak wrócić. Ale jest tu pewien kłopot. I ten kłopot nazywa się Grzegorz Schetyna. Schetyna pyszałkowatości sienkiewiczowskiej i jego wymądrzania się nie lubi. A to Schetyna, a nie Tusk, dziś stoi na czele PO. 

Co więc Sienkiewicz zrobił? Kilka rzeczy. Po pierwsze, latem 2018 powołał fundację Instytut Wspólnot Obywatelskich. Z KRS-u wynika, że w tym przedsięwzięciu razem z b. ministrem są Piotr Płocharski (pijarowiec specjalizujący się w ratowaniu z kryzysów wizerunkowych i współpracujący dawniej m.in. Orlenem) oraz Tomasz Janowski, brat Moniki, kierującej znaną warszawską agencją pijarową Point of View.

Po drugie Sienkiewicz zaczął objazd kraju ze swoją (dość niestety przeciętną książką) pt. Państwo Teoretyczne.

I temu towarzyszy rzecz trzecia i dość zabawna. Chodzi o nadaktywność Sienkiewicza w mediach społecznościowych. Instagramowe selfie, ćwierknięcie za ćwierknięciem na Twitterze. Kto zna Sienkiewicza, ten wie, że nie jest człowiek, który chce obcować z internetową tłuszczą, która bez przerwy go obraża i zaczepia. Zapalić papierosa i z głębokiego fotela pogawędzić z kimś ważnym? Owszem. Ale czytać o sobie bluzgi i być przedmiotem hejtu? To już nie do pomyślenia. Po co? Za jaką cenę?  

Stawiam więc tezę, że cała ta aktywność Sienkiewicza jest pijarową sztuczką i kreacją, a wspominany Instytut forpocztą, przyczółkiem do czasu nadejścia Tuska, z którego powrotem Sienkiewicz wiąże swoje nadzieje.